Gotowy na rewolucję pojazdów elektrycznych?

Na początku tego miesiąca rząd brytyjski ogłosił inwestycję w wysokości 1 miliarda funtów, mającą pomóc przedsiębiorstwom w przejściu na elektryczne vany i ciężarówki, w próbie zwalczania skutków niepewności cen paliw w obliczu trwających turbulencji na Bliskim Wschodzie. Eddie Richards, Partner, oraz Sadie Pitman (na zdjęciu poniżej), Associate, oboje z zespołu Nieruchomości w międzynarodowej kancelarii Charles Russell Speechlys dyskutują.
Podczas kampanii wyborczej Partia Pracy obiecała uczynić Wielką Brytanię supermocarstwem energii odnawialnej, a od objęcia władzy wdrożyła Ustawę o Wielkiej Brytanii Energii 2025, aby utworzyć publicznie własną firmę zajmującą się czystą energią. Rząd od dawna zdaje sobie sprawę z konieczności uniezależnienia się Wielkiej Brytanii od innych państw i przyspieszenia inwestycji w technologie odnawialne – ale czy jesteśmy teraz gotowi na zachęcanie do korzystania z pojazdów elektrycznych (EV, w tym pojazdów komercyjnych w logistyce, takich jak eHGV i elektryczne vany, to zupełnie inne pytanie.
Po prostu, Wielka Brytania nie posiada obecnie odpowiedniej infrastruktury, aby sprostać zwiększonemu zapotrzebowaniu na EV, zarówno komercyjne, jak i prywatne. Na każde 24 zarejestrowane EV w zeszłym roku, dodano tylko jedno publiczne urządzenie do ładowania. (Chiny mają więcej niż jeden ładowarka na każde 10 EV).
To nie jest nowy problem. Poprzedni rząd Konserwatywny wyznaczył sobie cel, aby każda stacja obsługi na autostradzie miała co najmniej sześć szybkich ładowarek (z szybkim ładowaniem zapewniającym do 100 mil zasięgu dla pojazdu elektrycznego), jednak do końca 2023 roku mniej niż połowa stacji miała wymaganą liczbę – co niewątpliwie przyczyniło się do opóźnienia przez rząd daty wycofania samochodów benzynowych do 2030 roku. Rząd Partii Pracy wydaje się być świadomy tego problemu – przywracając cel wycofania do 2030 roku (choć pozwalając na hybrydowe pojazdy do 2035). Nie brakuje firm zajmujących się ładowaniem EV, które dysponują znacznym kapitałem i chcą rozszerzyć działalność na potencjalnie lukratywny rynek, ale brak infrastruktury i trudności w jej instalacji utrudniają skalowanie. Proponowane reformy Ramowego Planu Polityki Zagospodarowania Przestrzennego, które obejmowałyby nowy wymóg dla lokalnych planów rozwoju, aby identyfikowały obszary odpowiednie dla infrastruktury sieci energetycznej, mogą częściowo rozwiązać ten problem.
Przemysłowi użytkownicy dróg stoją więc przed dylematem – czy inwestować w EV już teraz, czy przeczekać burzę, aż infrastruktura w Wielkiej Brytanii będzie na odpowiednim poziomie? Marks & Spencer wyznaczyło sobie cel osiągnięcia zerowej emisji netto do 2040 roku i nadal inwestuje w swoją flotę EV, jednak wielu producentów samochodów ogranicza produkcję EV z powodu braku popytu – mniej niż jedna czwarta użytkowników dróg w Wielkiej Brytanii spodziewa się, że ich następny samochód będzie elektryczny. Kto im może się dziwić, gdy nawet w Londynie (gdzie jest jedna z najwyższych koncentracji ładowarek elektrycznych w UK) użytkownicy muszą teraz liczyć się z dodatkowymi kosztami opłaty za wjazd w korki? Konflikt na Bliskim Wschodzie i wynikające z niego rosnące ceny paliw wywołały wzrost zainteresowania pojazdami EV, ale te skoki często są następnie zastępowane dramatycznymi spadkami, gdy rynek się stabilizuje, więc prawdopodobnie nie wystarczy to, aby producenci samochodów wykonali kolejny krok wstecz i zaczęli zwiększać produkcję EV.

Niektóre firmy sięgają po biopaliwo jako niskoemisyjną alternatywę – Royal Mail zużyła od 2024 do 2025 roku 27 milionów litrów oleju roślinnego poddanego hydrorafinacji. Znowu, pojawia się problem skali. W pewnym momencie wodór był promowany jako wiarygodna alternatywna forma paliwa dla pojazdów (a także w bardziej oczywistych zastosowaniach w przemyśle), ale brak funduszy i dojrzały rynek doprowadziły do wycofania lub zamrożenia wielu prestiżowych projektów w Wielkiej Brytanii, podczas gdy inne kraje europejskie przyciągają znaczne inwestycje. Niechęć rządu do wspierania tych projektów, wraz z dużymi inwestycjami w EV ze strony rządu, sugeruje, że wszystko jest na pokładzie z elektrycznym koniem.
Rząd musi znaleźć odpowiednią równowagę między zachętami a polityką, aby zwiększyć użycie i ułatwić poleganie na EV. W innych częściach Europy operatorzy punktów ładowania mogą otrzymywać kredyty za czystą energię, którą sprzedają – być może jeden z kroków, które rozważy rząd Wielkiej Brytanii. Niektóre z jego europejskich sąsiadów wyprzedzają rynek – Norwegia ma najwyższą na świecie liczbę EV na mieszkańca, co rozwinęło się dzięki mieszance zachęt dla konsumentów (niskie podatki, darmowe parkowanie, korzystanie z pasów autobusowych itp.), spójnej polityce rządu i imponującej sieci ładowarek. Wielka Brytania ma jeszcze wiele do nadrobienia.






